Czy ZUS stanie się bankrutem? Czy za kilka lat emeryci będą mieli za co żyć? I dokąd właściwie to wszystko zmierza?
Zadajmy sobie podstawowe pytanie: czy ponad 10 milionów ludzi, którzy w 2015 roku będą klientami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zostanie bez pieniędzy?
Najczęściej czytana gazeta w Polsce, która poruszała na łamach swoich stron tę kwestię – dziennik „Fakt” – powoływała się na byłego szefa Rady Nadzorczej ZUS, Roberta Gwiazdowskiego, który mówił, że w 2015 roku jego firmie grozi poważny kryzys finansowy. „Istnieje ryzyko, że nie będzie z czego wypłacać pieniędzy emerytom”.
Jak przeczytałem w „Fakcie” istnieją chyba dwie przyczyny tego zagrożenia:
- obecnie płacone składki tylko w teorii wędrują na indywidualne konta przyszłych emerytów. W praktyce te pieniądze przejadają obecni klienci ZUS;
- w 2015 roku na emeryturę przejdzie pierwszy powojenny wyż demograficzny i liczba emerytów wzrośnie o 60%.
Oczywiście słowa polskiego prawnika i ekonomisty, komentatora gospodarczego, eksperta w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha, doktora habilitowanego nauk prawnych, a także przedstawiciela Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, który przewodniczył Radzie Nadzorczej ZUS, wywołały ogólne oburzenie i lawinę pytań. Pan Robert Gwiazdowski w taki oto sposób tłumaczył swoją wypowiedź: „Drodzy Ubezpieczeni! Agresję wielu z Was wywołały moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS. Jest ona o tyle zrozumiała, że politykom udało się wam wmówić, że jesteście „ubezpieczeni”, płacicie „składki” i w ten sposób „oszczędzacie” na własne emerytury. Tymczasem Wasze pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są Wam pobierane pod mylącą nazwą „składki ubezpieczeniowej” są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na Wasze przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów. W związku z tym w ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w OFE”.
Nie krępując się i nie owijając w bawełnę, ekspert z Centrum im. Adama Smitha kontynuował: „60% środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w ”bezpiecznych” i ”dobrze oprocentowanych” obligacjach skarbowych. A Skarb Państwa przekazuje je z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!! A skąd będą pieniądze, na spłatę tych kredytów i na wykup obligacji??? Wy je zapłacicie moi drodzy ubezpieczeni i Wasze dziatki (o ile oczywiście zdecydujecie się je spłodzić) w postaci wyższych podatków w przyszłości. Bo skąd Skarb Państwa weźmie pieniądze na wykup tych „dobrze oprocentowanych” obligacji i na kolejną dotację do ZUS na spłatę zaciągniętych kredytów?”
Jak pisał Milton Friedman, system państwowych ubezpieczeń emerytalnych to „łańcuszek świętego Antoniego”. Płacimy dziś na emerytury naszych dziadków i rodziców w nadziei, że nasze dzieci i wnuki będą płaciły na nasze. Problem polega na tym, że dzieci jest coraz mniej. Nie jestem tylko pewny, czy „robienie” dzieci uzdrowi system i zmieni ZUS na lepsze…
Źródło: na podstawie informacji uzyskanych z portalu: biznes.interia.pl

















3 komentarzy
mazdacpisze:
25 lutego 2011 na 01:40 (UTC 1)
nie zgodziłbym się z twierdzeniem, że w ofe nie ma pieniędzy…. 40% to ciągle inne formy aktywów, a 60% zamrożone w obligacjach ma na pewno mniejsze ryzyko „przepadnięcia” (bo wywołałoby to ogólny chaos i poważnie nadszarpnęło zaufanie zagranicznych inwestorów – sponsorów naszych długów), natomiast kurek z kasą z zus zawsze można przykręcić do minimum, efektem będą jedynie protesty emerytów.
Paweł Kurnikpisze:
25 lutego 2011 na 20:17 (UTC 1)
Skarb Państwa przekazuje środki zgromadzone w obligacjach z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. W efekcie sami sobie kupujemy obligacje i sami sobie oprocentowanie spłacamy.
To tak jakbyśmy przekładali pieniądze z jednej kieszeni do drugiej w tych samych portkach, połowę rozsypali i chcielibyśmy żeby przesypując jeszcze raz z powrotem było ich więcej… tak się nie uda .
mazdacpisze:
22 marca 2011 na 20:56 (UTC 1)
teoretycznie nadal mamy 40% naszych środków przekazanych do ofe (w formie chociażby mniej bezpiecznych akcji, kontraktów, surowców, walutach). Rozumiem, że pozostałe 60%: ZUS->OFE->OBLIGACJE (rząd)->ZUS i z tym nie polemizuje. Jeśli chodzi o winę, to leży ona na ustawodawcy który „zobowiązał” do wpłat owych 60% na rzecz obligacji (kto jest winny temu, że KTOŚ (osoba fizyczna bądź prawna, w tym przypadku państwo) pożycza pieniądze, gdy spełnia wszystkie warunki i bank nie może nie udzielić tego „kredytu” w obowiązującym porządku prawnym….