Od początku nie chciałem budować kolejnego narzędzia do wysyłania cold maili ani kolejnego CRM-u (systemu do zarządzania kontaktami z klientami), do którego trzeba codziennie zaglądać, uzupełniać dane i pilnować, żeby coś nie zginęło. Wizja Bizpull od początku była większa i w pewnym momencie nadałem jej nawet własną nazwę – EKONOGENESIS. Pod tym trochę patetycznym słowem kryje się dość prosta idea: system, który rozumie firmy, ich oferty, potrzeby i kompetencje na tyle dobrze, że potrafi dostrzegać połączenia biznesowe, których same firmy mogłyby nigdy nie zauważyć.
👉 Jeśli chcesz zobaczyć Bizpull.ai w akcji jako jeden z pierwszych – zapisy na betę są nadal otwarte. Wejdź na bizpull.ai.
Do tego dochodzi jeszcze jedna warstwa, o której na razie mówię ostrożnie – własne, zdecentralizowane finanse sieci (DeFi, czyli finanse działające bez pośrednika w rodzaju banku) z tokenem $PULL. Dziś tego tokenu nie można kupić i celowo tak to zaprojektowałem. Każdy użytkownik może go natomiast już teraz zbierać, bo $PULL ma dziś charakter nagrody – jest wskaźnikiem realnego wkładu w rozwój sieci Bizpull. Kto ją współtworzy ( tą sieć ), ten na tym wkładzie „zapisuje się” w systemie. Co z tego wyniknie dalej, będę odsłaniał krok po kroku, bo to jest dokładnie ten rodzaj rzeczy, którego nie chcę obiecywać na wyrost… Pull będzie dawał rabaty, promocje itp., ale marzę o DeFi i tokenizacji $PULL.
W Bizpull nie chodzi więc wyłącznie o sytuację, w której firma A sprzedaje coś firmie B. Chodzi też o to, że czasem A i B razem mogłyby stworzyć ofertę dla firmy C, a w dłuższej perspektywie kilka firm mogłoby połączyć swoje kompetencje i zbudować wartość, której żadna z nich nie stworzyłaby w pojedynkę. Kłania się tu Prawo Reeda – obserwacja mówiąca, że prawdziwa siła sieci nie bierze się z samej liczby uczestników, lecz z liczby grup, jakie potrafią się w niej wewnątrz uformować. Innymi słowy: wartość rośnie nie wtedy, gdy dokładasz kolejne firmy do listy, tylko wtedy, gdy te firmy zaczynają się między sobą łączyć w sensowne konfiguracje.
To była ta większa wizja – nie baza firm, nie katalog, nie kolejny system do zarządzania leadami (potencjalnymi klientami), tylko inteligentna sieć przedsiębiorstw, która z czasem coraz lepiej rozumie, kto czego potrzebuje, kto co potrafi i gdzie mogą powstawać sensowne relacje biznesowe. Problem nie polegał więc na tym, że brakowało mi wizji. Problem polegał na tym, że tak dużej wizji nie da się zbudować jednym ruchem ( to cud że w ogóle coś sensownego zbudowałem) . I chyba właśnie tego beta nauczyła mnie najmocniej – pokory wobec tego co zamierzam, co zrobiłem i co być może uda mi się zrealizować…
👉 Jeśli chcesz zobaczyć Bizpull.ai w akcji jako jeden z pierwszych – zapisy na betę są nadal otwarte. Wejdź na bizpull.ai.
Wielka wizja to jedno. Pierwszy użyteczny, potwierdzony krok to coś zupełnie innego.
Przedsiębiorcy nie budzą się rano z myślą, że potrzebują inteligentnego grafu możliwości biznesowych albo autonomicznych agentów reprezentujących firmy. Budzą się z dużo prostszymi pytaniami: skąd wziąć nowych klientów, do kogo warto napisać, dlaczego nikt nie odpowiada i co właściwie powinno wydarzyć się dalej. To są realne problemy, które dzieją się dzisiaj, a nie za pięć czy dziesięć lat.
Dlatego pierwszym praktycznym krokiem w budowie Bizpull stał się AI Sales Agent – asystent sprzedażowy oparty na sztucznej inteligencji. Nie potraktowałem go jednak jako odejścia od większej wizji ani jako uproszczenia, które ma zastąpić EKONOGENESIS. Wręcz przeciwnie. Doszedłem do wniosku, że jeśli kiedyś ma powstać większa sieć firm, to najpierw trzeba rozwiązać bardzo konkretny problem jednej konkretnej firmy – pomóc jej znaleźć inną firmę, z którą naprawdę warto porozmawiać. Dopiero później można myśleć o kolejnych warstwach. Bizpull miał więc zacząć od rzeczy praktycznej: znaleźć firmy dopasowane do oferty użytkownika, pomóc rozpocząć kontakt, zrozumieć odpowiedź i podpowiedzieć następny ruch. Brzmi prosto – ale gdy ruszyła prawdziwa beta i pojawili się realni użytkownicy, szybko okazało się, że nawet ten pierwszy krok kryje w sobie znacznie więcej trudności, niż zakładałem (dwa miesiące dalszych prac 🙂
Z lotu ptaka wszystko wygląda prościej.
Kiedy buduje się produkt głównie we własnej głowie, łatwo patrzeć na niego z dużej wysokości. Można myśleć o agentach AI, efektach sieciowych (im więcej firm w sieci, tym większa jej wartość dla każdej z nich), matchingu (automatycznym dopasowywaniu firm do siebie), reputacji, danych i nowych konfiguracjach współpracy. Sam przez długi czas dokładnie tak patrzyłem na Bizpull – podczas prac koncepcyjnych stawiałem sobie pytania: 1. Czy da się to w ogóle zrobić? …a jeśli tak, to – 2. Jak to poukładać w logiczną całość, żeby jedno wynikało z drugiego. W końcu zacząłem dostrzegać cały system i to, dokąd mógłby kiedyś dojść. Wypada wspomnieć też o cyklicznej analizie rynku AI, którą robię trochę spontanicznie co kilka tygodni – bo w tej branży to, co niemożliwe w poniedziałek, potrafi być gotowym narzędziem w piątek.
A potem beta… przyszli prawdziwi użytkownicy i pojawiły się dużo prostsze pytania: dlaczego w moim Starter Packu (startowym zestawie dopasowanych firm, który użytkownik dostaje na wejściu) jest właśnie ta firma, co ona ma wspólnego z moją ofertą, dlaczego ten lead jest dobry, a tamten kompletnie nie pasuje? Co zrobić, jeśli użytkownik nie ma własnej bazy firm? Jak sprawić, żeby pierwsza wartość pojawiła się możliwie szybko, zanim ktoś zdąży zamknąć kartę i już nie wrócić? I właśnie w takich pytaniach kryje się zwykła, mozolna budowa produktu – w tysiącu małych pomysłów, ich weryfikacji i decyzji, które z zewnątrz wyglądają niepozornie, a jednak to od nich zależy, czy użytkownik zobaczy sens i zechce za to zapłacić, czy machnie ręką.
Z czasem zacząłem rozumieć, że droga do inteligentnej sieci firm wcale nie zaczyna się od autonomicznych agentów negocjujących wielostronne transakcje (choć wiem że to jest przyszłość). Zaczyna się od rzeczy dużo bardziej podstawowej – od bardzo dobrego dopasowania jednej firmy do drugiej (czyli od danych, na których AI może się uczyć – ale o tym za chwilkę). W przyszłości Agenci AI bedą w sieci Bizpull negocjować ze sobą i zawierać transakcje dla firm w dla których pracują…
Jedno z ważniejszych odkryć było banalnie proste: dobry lead nie istnieje.
To znaczy – oczywiście istnieją dobre firmy, wartościowe, wiarygodne, rozwijające się i ciekawe. Ale żadna z tych cech nie sprawia automatycznie, że dana firma jest dobrym leadem dla konkretnego użytkownika. Firma może mieć świetny produkt, dobrą reputację i odpowiednią skalę, a mimo to nie mieć – że tak powiem – „styku”: bo to nie ten moment, bo budżet idzie gdzie indziej, bo akurat gasi się pożar i priorytetem jest awaria, a nie nowy dostawca. Tej informacji dziś zwykle nie ma jak zdobyć – w sieci Bizpull to kiedyś będzie łatwe… ale właśnie: kiedyś 😉
Nastąpiła ważna zmiana w moim myśleniu. Przestałem pytać „czy to dobra, działająca firma?” ( tak było na początku) , a potem zacząłem pytać „czy ta firma ma sens dla tego konkretnego użytkownika, jego oferty i rynku, na którym działa?”. Różnica w brzmieniu jest niewielka, ale produktowo zmienia prawie wszystko. To właśnie stąd zaczęły powstawać kolejne mechanizmy dopasowania, filtrowania branż, scoringu (oceniania i punktowania firm pod kątem dopasowania) czy budowania Starter Packa pod konkretną ofertę. Nie chcę robić z tego artykułu listy zmian i nowych funkcji, bo same nazwy funkcji nie są tu najważniejsze. Najważniejsze było to, że zacząłem patrzeć na problem zupełnie inaczej – prawdziwy matching ( dopasowywanie firm) nie zaczyna się od dużej liczby firm (to jeszcze bardzo daleka droga), tylko od kontekstu: kto szuka, czego szuka, co oferuje, dla kogo i dlaczego właśnie ta druga firma miałaby go zainteresować. A żeby ten kontekst budować i karmić nim uczenie maszynowe, potrzebne są dane… dane, których w Bizpull jeszcze nie ma 😉
Dane są sporadyczne i unikatowe a pojawiają się dopiero przy skali. Są prawdziwą fosą ochronną dla Bizpulla
Tu dochodzę do rzeczy, którą coraz mocniej rozumiem: w świecie, w którym każdy ma dostęp do tych samych modeli AI, sam model przestaje być przewagą. Model można kupić, wynająć, podmienić na lepszy w pół roku. Tego, czego nie da się tak po prostu skopiować, są dane – i to nie jakiekolwiek, tylko takie, których nikt inny nie ma. Dla Bizpull to nie są dane o tym, „jakie firmy istnieją” (te są publiczne i bezwartościowe jako przewaga). To są dane o tym, co dzieje się między firmami: kto do kogo napisał, co odpowiedział, która oferta trafiła w potrzebę, a która odbiła się od ściany. Takich danych nie kupisz w żadnej bazie, bo one powstają wyłącznie wtedy, gdy ludzie realnie z siebie korzystają. I to jest jednocześnie największa siła tego pomysłu i jego najtrudniejszy próg – bo zanim sieć zacznie się uczyć, ktoś musi ją najpierw nakarmić pierwszymi, prawdziwymi interakcjami. Nie ma tu drogi na skróty.
Sieć nie powstaje od tego, że nazwiemy ją siecią.
Można bardzo długo mówić o budowie sieci, efekcie sieciowym i inteligentnych połączeniach między firmami, ale samo używanie tych słów niczego jeszcze nie tworzy. Sieć zaczyna istnieć dopiero wtedy, kiedy jedna firma wnosi do niej realną wartość (dane transakcyjne, informacje o relacji z leadem), inna może z tej wartości skorzystać, a pojawienie się kolejnych uczestników faktycznie zwiększa liczbę sensownych możliwości (zdarzeń, które podczas uczenia maszynowego modelują tzw. wagi – czyli to, „na co” model nauczy się zwracać uwagę). To dużo trudniejsze niż narysowanie kilku kropek i połączeń na slajdzie prezentacji. Dlatego coraz bardziej interesują mnie małe mechanizmy, które mogą sprawić, że Bizpull będzie po prostu atrakcyjny dla firm i naprawdę zacznie żyć jako sieć – sieć ucząca się na danych z rynku, a nie sieć wyłącznie z nazwy.
Jednym z takich elementów (tych małych mechanizmów) są publiczne wizytówki firm, których budowę skończyłem w zeszłym tygodniu. Na pierwszy rzut oka to po prostu profil, na którym firma pokazuje, kim jest, co oferuje i z kim chce współpracować. Dla mnie taka wizytówka może być czymś więcej – węzłem sieci. Ktoś znajduje firmę, zaczyna rozmowę, być może sam dołącza do Bizpull, a w systemie pojawia się kolejna firma, kolejny możliwy kontakt i kolejne potencjalne relacje. Najbardziej podoba mi się w tym to, że użytkownik nie musi promować Bizpull – ma promować własny biznes. Jeżeli przy okazji rośnie sieć, to właśnie wtedy mechanizm robi się naturalny. Bo najlepszy wzrost nie polega na tym, że prosimy użytkownika „poleć nas znajomym”. Dużo ciekawsza sytuacja powstaje wtedy, kiedy ktoś robi coś przede wszystkim dla siebie, rozwija własną firmę, a system staje się dzięki temu odrobinę bardziej wartościowy również dla innych. I to jest właśnie to miejsce, w którym $PULL przestaje być abstrakcją – bo nagradza dokładnie ten wkład, który sieć realnie buduje.
Znalezienie firmy to dopiero początek.
To kolejna rzecz, którą zrozumiałem znacznie mocniej w trakcie bety. Można znaleźć bardzo dobrego leada, ale sama jego obecność na liście niczego jeszcze nie załatwia. Trzeba do niego napisać, potem być może zrobić follow-up (przypomnieć się kolejną wiadomością), a jeśli odpowie – zrozumieć, co ta odpowiedź właściwie oznacza. Czy to zainteresowanie, grzeczna odmowa, prośba o czas, sygnał, żeby wysłać ofertę albo zaproponować spotkanie – czy raczej znak, że dalszy kontakt nie ma sensu?
I właśnie w tym miejscu AI zaczyna mieć dla mnie znacznie większe znaczenie niż jako generator kolejnych wiadomości. Nie potrzebuję sztucznej inteligencji tylko po to, żeby napisała ładny mail – takich narzędzi jest już bardzo dużo. Znacznie bardziej interesuje mnie AI, które zna historię relacji, wie, co wcześniej zostało wysłane, rozumie odpowiedź, zna ofertę użytkownika i pamięta kontekst. Dzięki temu może nie tyle stworzyć kolejną wiadomość, co pomóc odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: co teraz – odpisać od razu, poczekać, przypomnieć się za kilka dni, wysłać ofertę, zaproponować rozmowę czy odpuścić? W tym momencie AI przestaje być generatorem tekstu, a staje się czymś bliższym partnerowi w podejmowaniu decyzji. I być może właśnie z takich pojedynczych decyzji, powtarzanych tysiące razy, kiedyś zacznie powstawać większa inteligencja sieci – nie z teorii i nie z prezentacji, ale z prawdziwych interakcji między firmami.
Beta nauczyła mnie przede wszystkim pokory.
Jedną z trudniejszych rzeczy w budowaniu produktu jest to, że jako founder widzisz go kilka lat do przodu, podczas gdy użytkownik potrzebuje wartości dzisiaj. Ja mogę myśleć o firmie A i firmie B, które wspólnie tworzą ofertę dla firmy C, mogę wyobrażać sobie agentów AI reprezentujących interesy przedsiębiorstw, mogę myśleć o sieci dostrzegającej możliwości współpracy, jakich ludzie sami nigdy by nie znaleźli. Ale człowiek, który dzisiaj zakłada konto w Bizpull, zadaje znacznie prostsze pytanie: czy znajdziesz mi firmę, z którą warto porozmawiać i która coś ode mnie kupi?
I coraz wyraźniej widzę, że nie ma w tym żadnej sprzeczności. To nie jest rezygnacja z większej wizji – to po prostu właściwa kolejność. Najpierw firma A spotyka firmę B. Później być może A i B zrobią coś wspólnie dla C. Dopiero z czasem może powstać świat, w którym większa liczba firm, ofert, potrzeb i relacji zacznie układać się w coś, co naprawdę przypomina inteligentną sieć. Nie muszę dziś stawiać całego gmachu naraz – muszę zadbać o to, żeby fundament był położony solidnie i żeby dało się na nim dokładać kolejne warstwy, jedna po drugiej.
Bo tak właśnie rosną systemy – nie od prezentacji, wielkich deklaracji ani imponującej roadmapy (planu rozwoju produktu), tylko warstwa po warstwie. Czasem wolno, czasem krzywo, czasem trzeba coś uciąć, przebudować albo pogodzić się z tym, że pomysł, który wyglądał świetnie w głowie, nie wytrzymał kontaktu z rzeczywistością (praca koncepcyjna a praca nad kodem to dwa światy …i olbrzymi pożeracz czasu tak z jednej jak i z drugiej strony tego medalu). Czasem dopiero po wielu miesiącach staje się jasne, dlaczego wcześniej potrzebny był jeden mały element, który wtedy wydawał się niemal nieistotny. Zresztą – nie przypadkiem w logo Bizpull jest drzewo. Bo drzewa też nie wyrastają gotowe; rosną z nasiona, od korzenia w górę, i przez długi czas wyglądają poprostu słabo. …Czy żołądź jest już dębem?
Co więc naprawdę buduję dzisiaj?
Dziś Bizpull pomaga znaleźć firmy dopasowane do oferty użytkownika, ocenić, z kim warto zacząć rozmowę, przygotować wiadomość, analizować odpowiedzi i historię kontaktu oraz podpowiadać, co może być najlepszym kolejnym krokiem. To jest teraźniejszość. Jednocześnie pod spodem powstają pierwsze elementy czegoś większego – wspólna pula firm, coraz lepsze mechanizmy dopasowania, profile ofert i branż, publiczne wizytówki i mechanizmy, dzięki którym nowe firmy mogą pojawiać się w sieci.
To nadal nie jest EKONOGENESIS i nie zamierzam udawać, że zbudowałem już inteligentną gospodarkę firm bo to ambitna wizja przyszłości na której pewnie nie jedna firma połamie sobie zęby. Bizpull jest w fazie beta – wiele rzeczy trzeba jeszcze poprawić, część pomysłów prawdopodobnie nie przetrwa kontaktu z użytkownikami, pojawią się kolejne błędy i ślepe uliczki (a niektóre elementy, które dziś wydają mi się oczywiste, i tak będę musiał przebudować – znam już ten scenariusz aż za dobrze). Ale po tych miesiącach jedno widzę znacznie wyraźniej: wizja się nie zmieniła. Zmienił się mój sposób myślenia o tym, jak do niej dojść. Kiedyś chciałem przede wszystkim wzobić szybko cały system. Dzisiaj coraz częściej pytam o najmniejszy kolejny krok, który daje prawdziwą wartość – czy te leady naprawdę pasują, czy użytkownik rozumie, dlaczego je dostał, czy potrafimy pomóc mu rozpocząć rozmowę z sukcesem i czy system wie, co się wydarzyło.
Być może właśnie tak buduje się większe systemy? Nie wiem… nie jestem DEVem ani CTO z doświadczenie i nie mam formalnego wykształcenia w tym kierunku. Jestem zwykłym przedsiębiorca który dorobił sobie protezy z LLM-ów. Buduję tysiącem małych decyzji, które po pewnym czasie zaczynają się ze sobą łączyć. Dzisiaj Bizpull pomaga jednej firmie znaleźć drugą. Na tle wizji EKONOGENESIS może się to wydawać bardzo małym krokiem – ale przecież każde większe połączenie od czegoś się zaczyna. Firma A spotyka firmę B. Pojawia się rozmowa. Czasem nic z niej nie wychodzi, czasem powstaje współpraca, a czasem ta współpraca prowadzi do kolejnej firmy, kolejnej potrzeby albo zupełnie nowej możliwości. A kiedy system zacznie rozumieć, dlaczego jedne z tych połączeń tworzą wartość, a inne nie – to być może Bizpull przestanie być tylko bazą firm i zacznie wiedzieć trochę więcej. Potem jeszcze trochę. I być może właśnie w ten sposób, krok po kroku, zaczyna powstawać coś znacznie większego.
Wizja była globalna od początku. Beta nauczyła mnie pokory – że zrobiłem naprawdę dużo, a jednocześnie jest to pył w porównaniu z tym, co zamierzam stworzyć. Oby mi tylko wiary nie zabrakło i wytrwałości, bo tego bardzo potrzebuję. Potrzebuję też do pomocy doświadczonych ludzi, kapitału i szczęścia… no i jeszcze raz kapitału (tak niewiele, prawda? 🙂
👉 Jeśli chcesz zobaczyć Bizpull.ai w akcji jako jeden z pierwszych – zapisy na betę są nadal otwarte. Wejdź na bizpull.ai.


















