Szukasz czegoś?

Ruszam z betą. Z opóźnieniem, z tremą – i z pełnym przekonaniem.

Autor:

 

Dziś Bizpull wchodzi w betę – Testy na realnym, prawdziwym rynku. Można już założyć konto, przejść onboarding, zobaczyć pierwsze dopasowane firmy, wygenerować wiadomość i dojść do tego momentu, w którym produkt przestaje być tylko moją wizją, na moim ekranie komputera, w moim Notion, moimi nocnymi poprawkami …a zaczyna być czymś, co ktoś inny może po poprostu wziąć do ręki i sprawdzić po swojemu.

 

https://bizpull.ai/

Piszę to z mieszanką emocji, którą pewnie zna każdy founder w dniu wypuszczenia produktu na zewnątrz. Z jednej strony mam poczucie, że naprawdę dużo udało się zrobić i że Bizpull jest już w miejscu, w którym można go pokazać ludziom bez tłumaczenia co drugiego kliknięcia. Z drugiej strony mam tremę, bo doskonale wiem, że pierwsze tygodnie bety pokażą rzeczy, których nie pokaże żaden mój wewnętrzny test, żadne klikanie po nocach i żadne moje własne „u mnie działa”.

Miało być w lutym

Powiem wprost, bo nie ma sensu udawać, że wszystko poszło zgodnie z planem. Start miał być w lutym. Jest czerwiec. Po drodze pojawiły się problemy techniczne, ale nie chcę zrzucać wszystkiego na technologię, bo prawda jest taka, że duża część tego opóźnienia była po mojej stronie – Jestem founderem, który chciał dopieszczać. Od początku miałem dość jasny obraz tego, czego według mnie potrzebuje rynek i zamiast wypchnąć bardzo surowy produkt tylko po to, żeby móc powiedzieć „mamy MVP”, uparłem się, żeby wypuścić coś, czego sam nie będę się wstydził. Coś, co nie będzie tylko atrapą pomysłu, ale pierwszą wersją realnego procesu: od rejestracji, przez dopasowanie firm, po wygenerowanie wiadomości i pierwszy kontakt.

Każdy podręcznik o lean startup pewnie powiedziałby mi w tym miejscu, że to błąd. Że MVP ma być szybkie, niedoskonałe, czasem nawet brzydkie, ale wypuszczone możliwie wcześnie, żeby rynek jak najszybciej dał odpowiedź. I w dużej mierze ten podręcznik ma rację. Zapłaciłem za swoją decyzję czasem – czterema miesiącami, których już nie odzyskam.

Ale z drugiej strony nie był to przypadkowy poślizg ani czyste „jeszcze poprawię jedną rzecz, bo tak”. To był koszt konkretnej decyzji. Chciałem, żeby pierwsze osoby, które wejdą do Bizpulla, nie testowały wyłącznie obietnicy, tylko mogły przejść przez działający produkt. Bizpull mimo tego że jest wczesnym produktem, jeszcze wymagającym poprawek i wielu miesięcy prac, to właśnie …jednak jest produktem, a nie samą koncepcją opakowaną w ładny ekran.

To już nie jest MVP

Dlatego świadomie nie nazywam tego, co dziś wypuszczam, MVP. Nie dlatego, że produkt jest skończony, bo nie jest. Nie dlatego, że wszystko będzie działało idealnie, bo też nie będzie. Ale dlatego, że słowo „MVP” zaniżyłoby oczekiwania pierwszych Userów.

To, co dziś udostępniam, jest wczesnym produktem w fazie testowej. Ma działający onboarding, silnik dobierający firmy, generator wiadomości, podstawowe flow i pierwszą wersję logiki, która ma pomóc użytkownikowi nie zarządzać kolejną tabelką z leadami, tylko dostać konkretne propozycje działań. Nie chodzi o to, żeby Bizpull był następnym miejscem, do którego trzeba coś wpisywać i potem jeszcze o tym pamiętać. Chodzi o to, żeby system pokazał że może wykonać dużą część pracy przygotowawczej, a człowiek ma tylko podjął decyzję, co dalej.

To nadal beta. Ale beta produktu, a nie makiety pomysłu.

I to jest dla mnie ważna różnica, bo ja nie szukam już odpowiedzi na pytanie, czy komukolwiek podoba się sama idea automatycznego pozyskiwania klientów B2B. To pytanie przerabiałem długo. Teraz interesuje mnie coś dużo trudniejszego: gdzie produkt pęka w prawdziwym użyciu, gdzie użytkownik się zatrzymuje, które dopasowania są naprawdę wartościowe, które Follow-upy brzmią naturalnie i AI inteligentnie dołączają linki i prowadzi korespondencję, co wymagają poprawy, co jest pomocne, a co tylko dobrze wyglądało w mojej głowie podczas projektowania.

Czy warto było pracować przez te 19 m-cy po kilkanaście godzin 7/7 dni w tygodniu? Szczerze – dowiem się dopiero teraz. Beta jest egzaminem nie tylko dla Bizpulla, ale też dla mojej decyzji biznesowej. Nie chciałem wypychać czegoś za wcześnie tylko po to, żeby odhaczyć start.

Pierwsza setka ma znaczenie

Pierwszych 100 firm wchodzi do Programu Founders. Nie chcę tego przedstawiać jak typowej promocji, bo to nie jest „ostatnia szansa” ani marketingowy licznik, który ma kogokolwiek poganiać. To jest raczej umowa między mną a ludźmi, którzy zdecydują się wejść na tym bardzo wczesnym etapie.

Wy dostajecie darmowy dostęp przez cały czas trwania programu, 50 dopasowanych leadów od razu po rejestracji + świeżą partię co tydzień, gwarancję najniższej ceny na później i bezpośredni kontakt ze mną oraz z zespołem. Ja w zamian dostaję coś, czego na tym etapie nie da się kupić reklamą ani wygenerować z poziomu panelu analitycznego — Wasze prawdziwe doświadczenie.

Nie deklaracje, nie lajki, nie grzeczne „fajny pomysł”, tylko konkrety: co działa, co irytuje, czego brakuje, gdzie się gubicie, gdzie AI pomaga, a gdzie jeszcze nie rozumie kontekstu tak, jak powinna. Status Foundera nie jest dla mnie odznaką. Jest zaproszeniem do współtworzenia czegoś, co dopiero nabiera kształtu.

Dlatego limit to sto firm, a nie tysiąc. Z setką firm da się jeszcze rozmawiać. Da się przeczytać feedback, odpisać, zadzwonić, zobaczyć powtarzające się problemy, ale jednocześnie nie zgubić człowieka po drugiej stronie. Na tym etapie każdy głos naprawdę może zmienić produkt.

Czego się spodziewam

Spodziewam się, że nie wszystko zadziała tak, jak to sobie zaprojektowałem. Niektóre dopasowania będą bardzo dobre, inne pokażą mi, że silnik potrzebuje jeszcze lepszego rozumienia branży, oferty albo kontekstu firmy Usera. Pojawią się błędy, których nie wyłapałem, mimo że klikałem ten produkt tysiące razy i setki razy coś nie zagadało jak trzeba, albo wcale. (Nawet teraz jak to piszę zauważyłem że boty platform takich jak m inn, Interia.pl, onet., o2.pl itd. klikają wszystkie linki w treściach maili co np. w przypadku Bizpull powodowało wypisanie się Leada z listy bez jego wiedzy, pomimo tego że był np zainteresowany przesłaną propozycja… masakra jakaś… cały czas coś ;-). Ktoś napisze, że gdzieś się pogubił. Ktoś inny powie, że wiadomość nie brzmi tak, jak sam by ją napisał. Jeszcze ktoś inny uzna, że coś jest niepotrzebne albo że brakuje funkcji, którą ja uznałem za mniej ważną. I bardzo dobrze – czekam na to.

I bardzo możliwe, że będą mieli rację.

Nie piszę tego, żeby obniżać oczekiwania. Piszę to dlatego, że właśnie po to robi się betę. Beta nie jest momentem, w którym ja mam udowodnić, że wszystko przewidziałem. Beta jest momentem, w którym produkt zaczyna zderzać się z realnym światem, a realny świat zawsze mówi rzeczy, których nie da się wymyślić samemu przy biurku.

Nie boję się błędów – błędy da się naprawić. Najbardziej boję się ciszy, bo produkt, który nie działa idealnie, można poprawić, ale produktu, o którym nikt nic nie mówi, nie da się sensownie rozwijać.

Dlatego proszę o jedno

Jeśli wejdziesz do bety w najbliższych dniach – pisz do mnie. Pochwal, jeśli coś naprawdę zadziała. Zgań, jeśli coś jest słabe. Zgłoś błąd, napisz, że czegoś nie rozumiesz, podeślij myśl nawet wtedy, gdy wydaje Ci się niedopracowana. Na tym etapie każda taka wiadomość jest dla mnie ważniejsza niż grzeczne „super projekt”.

Bizpull powstał z dość prostego przekonania: że firmy B2B nie potrzebują kolejnego miejsca do zarządzania chaosem a ich biznes jest niewykorzystany przez innych tak jakby mógł być jeśli zaprzęgniemy do pomocy AI. Firmy potrzebują systemu, który pomoże im robić deal jeden za drugim łatwiej i bez większego zaangażowana pracowników albo bez pracowników ( w przyszłości). Nie wszystko naraz, nie tysiąc opcji, nie kolejną tabelę do utrzymywania przy życiu, tylko prostą odpowiedź: tu są firmy, z którymi warto porozmawiać, tu jest powód, tu jest wiadomość, a teraz Ty decydujesz, czy chcesz działać.

Do tego zmierzam – najlepiej jakby Bizpull był tylko jednym przyciskiem – serio tak to sobie wyobrażam. Jeszcze nie jesteśmy na końcu tej drogi, ale dziś zaczyna się etap, w którym Bizpull przestaje być tylko moją wizją, moim procesem i moim prywatnym eksperymentem. Zaczyna być czymś, co mogą sprawdzić inni.

Ruszamy. Później, niż chciałem ale zamiast MVP mamy produkt na etapie testów rynkowych. Mam przekonanie, że to będzie dopiero początek.

Paweł –  CEO Bizpull.ai

Podziel się na:
  • PDF
  • Twitter
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blip
  • co-robie
  • Drukuj
  • OSnews
  • Poleć
  • Sfora
  • Technorati
  • Wykop
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Linkologia
  • Mój biznes
  • elefanta
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Kciuk.pl
  • Pinger
  • Spis
  • Wahacz

Jeśli chcesz otrzymywać podobne treści oraz Informację: Jak nie płacić ZUS i zmniejszyć podatki wpisz swój mail i imię:

E-mail: Imię:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

Witaj, nazywam się Paweł Kurnik i jestem degustatorem życia. Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem i szansą na jeszcze lepsze jutro.


    Skomentuj na Facebooku:

    Dodaj komentarz

    BizPull.ai – Twój agent AI

    Agent, który znajdzie właściwych klientów, oceni ich wartość, podpowie i wykona kolejne kroki – Ty decydujesz

    O Mnie

    Witaj, nazywam się Paweł Kurnik i jestem degustatorem życia. Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem i szansą na jeszcze lepsze jutro. Czytaj Więcej »

    Bizpull.ai – na bieżąco

    Najnowsze Wpisy

    Wizją jest EKONOGENESIS, ale beta nauczyła mnie pokory.

    Od początku nie chciałem budować kolejnego narzędzia do wysyłania cold maili ani kolejnego CRM-...

    Archiwum