PIT i CIT nadal uchwala polski Sejm. Rachunek za prąd, ogrzewanie i paliwo coraz częściej liczy Bruksela – nie przez ustawę nazwaną „podatkiem”, tylko przez systemy emisji i graniczne opłaty węglowe, które działają jak danina, a głosuje się nad nimi inaczej niż nad podatkami. Suwerenność fiskalna z poprzedniego tekstu nie znika z papieru. Znika z części rachunku domowego i firmowego.
Weto na papierze, obejście w praktyce
Art. 113 TFUE mówi wprost: harmonizacja podatków pośrednich w Radzie wymaga jednomyślności. Polska teoretycznie może zablokować unijną stawkę VAT albo akcyzę. Art. 192 TFUE otwiera jednak drugą ścieżkę: polityka klimatyczna idzie zwykłą procedurą ustawodawczą i kwalifikowaną większością, a jednomyślność wraca dopiero przy przepisach „przede wszystkim o charakterze fiskalnym”. Unia od lat buduje więc instrumenty, które podnoszą cenę energii i paliwa, nie nazywając ich podatkiem. ETS, ETS2 i CBAM to cena CO₂ wpisana w hurt, w dostawcę paliwa i w import stali.
Passerelle – most pozwalający przejść z jednomyślności na większość także w podatkach – wciąż wymaga jednomyślnej zgody Rady Europejskiej i nie został aktywowany. Debata o nim wraca, bo Berlin i Paryż chcą łatwiejszego głosowania o fiskusie. Na razie realne obejście weta nie idzie przez passerelle. Idzie przez klimat: skoro pozwolenie emisyjne nie jest „przede wszystkim fiskalne”, wystarczy większość.
ETS już siedzi w rachunku za prąd
Dotychczasowy system handlu emisjami (EU ETS) obejmuje energetykę i przemysł. W Polsce koszt uprawnień przenosi się na hurtową cenę prądu niemal w całości – badania fazy III ETS (2013-2020) pokazują pass-through rzędu 100% do ceny hurtowej. W 2021 sam koszt uprawnień w jednostkowym koszcie MWh z paliw kopalnych u dużych grup energetycznych sięgał około 125 zł/MWh, wobec około 20 zł w 2016. Forum Energii szacowało, że w 2022 udział kosztu CO₂ w pełnym rachunku gospodarstwa (taryfa G11) mógł dochodzić do około 23%. Państwo później mroziło taryfy i kryło skutek tarczą – ale koszt w systemie nie znikał, tylko przesuwał się między rachunkiem, budżetem i długiem.
Dla przedsiębiorcy poza taryfą chronioną efekt jest prostszy: płaci hurt plus marżę. Dla gospodarstwa: albo wyższy rachunek, albo wyższy deficyt, który i tak wraca podatkami. PIT zostaje „nasz”. Składnik CO₂ w prądzie – już nie w pełni.
ETS2: ogrzewanie i benzyna pod aukcją
ETS2 obejmuje spalanie paliw w budynkach, transporcie drogowym i części małego przemysłu. Dostawca paliwa kupuje uprawnienia; koszt idzie w cenę węgla, gazu, oleju i benzyny. Start pełnej operacyjności przesunięto z 2027 na 2028 po nacisku państw obawiających się skoku cen. Cel redukcji: 42% emisji do 2030 względem 2005.
Dla Polski liczby są brutalne, bo około 20% gospodarstw nadal pali węglem, a polskie gospodarstwa zużywają około 80% węgla spalanego przez europejskie gospodarstwa domowe. Przy cenie 60 euro za tonę CO₂ szacunki Bertelsmanna wskazują wzrost ceny węgla o około 42%, gazu o 17%, oleju opałowego o 19%; typowe gospodarstwo na węglu – około 500 euro rocznie więcej za ogrzewanie. NBP w scenariuszu z ceną około 59 euro/t widzi nawet około 2 pkt proc. dodatkowego CPI (ogrzewanie, paliwa, efekty drugiej rundy). Fundusz Społeczno-Klimatyczny ma złagodzić skutki – Polska ma dostać około 18% puli, rzędu 11,4 mld euro na 2026-2032 – ale to rekompensata po fakcie, nie weto przed faktem.
CBAM: opłata na granicy od 2026
Od 1 stycznia 2026 działa właściwy reżim CBAM dla cementu, stali i żeliwa, aluminium, nawozów, energii elektrycznej i wodoru. Importer powyżej progu 50 ton rocznie potrzebuje statusu uprawnionego zgłaszającego; kupuje certyfikaty powiązane z ceną ETS i rozlicza emisje zawarte w imporcie (pierwsze pełne rozliczenie za 2026 – do września 2027). To nie jest klasyczny VAT, ale koszt przy odprawie, który zmienia kalkulację stali, cementu i nawozów w polskich firmach zależnych od importu spoza UE. Oficjalna narracja mówi o ochronie przed „ucieczką emisji”. W praktyce to kolejna warstwa ceny węglowej bez krajowego weta podatkowego.
Co z tego wynika dla firmy i domu
Sejm nadal ustala PIT, ulgi i składki. Unia ustala, ile kosztuje tona CO₂ w systemie, który już dziś kształtuje hurt prądu, a od 2028 ma wejść głębiej w ogrzewanie i bak. Możesz mieć „nasz” podatek dochodowy i jednocześnie płacić unijną cenę klimatu w każdym litrze i każdej kilowatogodzinie. To nie jest spisek. To projekt traktatowy: fiskus – jednomyślność; klimat – większość. Kto kontroluje definicję „podatku”, ten obchodzi weto.
Nie gloryfikuję chaosu ani wyjścia za wszelką cenę. Mówię, że tarcza przedsiębiorcy i gospodarstwa domowego traci sens, jeśli suwerenność fiskalna kończy się na PIT, a rachunek za energię pisze kwalifikowana większość w Radzie. W kolejnym tekście: grzeczny kompromis albo twarde „nie” – który wybór/ kurs wobec UE broni wolnej gospodarki?.
Paweł Kurnik





















