Najwięcej o sprzedaży nauczył mnie nie kurs i też nie podręczniki ( choć jeden zdecydowanie pamietam – to była książka napisana przez Franka Bettgera „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”). Najwięcej nauczył mnie pierwszy kontakt – te kilka sekund, w których ktoś decyduje, czy w ogóle ze mną chce rozmawiać.
Marketing i sprzedaż to mój konik od zawsze. Kiedyś sprzedawałem ubezpieczenia i byłem drugi w kraju, a sprzedawców było kilka tysięcy. Nie piszę tego, żeby się chwalić. Piszę, bo tam, w tych rozmowach, zobaczyłem coś, czego potem nie mogłem już „oduczyć się” przy biurach rachunkowych ani przy budowie Bizpulla.
Ludzie nie kupują od kogoś, kto recytuje ofertę. Kupują od kogoś kogo polubią, od kogoś kto wie z kim rozmawia, i pyta o coś, co ich (tego kogoś) naprawdę dotyczy.
Co naprawdę działało w pierwszym kontakcie
W ubezpieczeniach łatwo było wpaść w tryb katalogu. Produkt, zakres, składka, uśmiech. Ja też tak zaczynałem. Szybko wyszło, że ten tryb kończy się grzecznym „dziękuję, pomyślę” i ciszą.
Zmieniało się coś innego. Kiedy wiedziałem, z kim siedzę, i zaczynałem od jednej konkretnej rzeczy z jego życia albo firmy, rozmowa przestawała być prezentacją. Stawała się rozmową. Czasem kończyła się sprzedażą a czasem nie, ale rzadko kończyła się uprzejmym „spadaj Pan” 🙂 .
Zobacz jak Bizpull widzi Twoją firmę
Wpisz adres swojej strony i zobacz, jak AI widzi Twoją firmę oraz jak wygląda przygotowanie pierwszej wiadomości:
Nie chodziło o trick i manipulacje (choć na początku kiedy zaczynałem wydawało się to ważne), ale o przygotowanie przed spotkaniem. Okazało sięże nie wolno iść na żywioł, tylko z sensownym powodem, dla którego w ogóle zabieram komuś czas. To zajmowało minutę albo dwie wcześniej. Potem oszczędzało pół godziny pustej rozmowy.
Mail zaczynający się od „Szanowni Państwo, mamy przyjemność zaprezentować” zwykle kończy w koszu. Sam takich nie czytam. Pierwszy kontakt, który brzmi jak szablon dla tysiąca firm naraz, jest dla odbiorcy sygnałem: nie wiem, kim jesteś, i nie mam czasu się dowiedzieć.
Klienci wyłącznie z internetu
Później przyszedł moment że stworzyłem i prowadziłem z sukcesami biura rachunkowe w Polsce i w Anglii. Klientów pozyskiwałem online. Nie miałem sieci „znajomych od lat”, która sama napełnia kalendarz. Musiałem być widoczny i musiałem trafiać do firm, którym naprawdę mogłem pomóc.
Każde biuro obiecuje mniej więcej to samo: terminowo, profesjonalnie, spokojnie. Przebić się było trudno właśnie dlatego. Pomagało jedno: wiedzieć, czym się różnisz, i mówić o tym wprost. U mnie była to specjalizacja w spółkach – sp. z o.o. w Polsce i limited w UK. Węższy przekaz, ale czytelniejszy dla kogoś, kto właśnie takiej obsługi szukał.
I znowu wracało to samo, co w ubezpieczeniach. Pierwszy kontakt działał, kiedy nie brzmiał jak oferta skopiowana z ulotki. Działał, kiedy było widać, że wiem, do kogo piszę, i że mam powód związany z jego firmą, a nie z moją potrzebą „domknięcia leada”.
Online to widać jeszcze ostrzej. Im łatwiej wysłać sto takich samych wiadomości, tym szybciej odbiorca uczy się je ignorować. Dlatego przygotowanie pierwszego kontaktu nigdy nie było u mnie „opcją na kiedyś”. Było warunkiem, żeby w ogóle mieć rozmowę.
Co dziś robi AI w Bizpullu, a co zostaje zadaniem dla człowieka
Kiedy zaczynałem robić Bizpulla, wracałem do tej samej sceny: ktoś otwiera skrzynkę, czyta pierwsze zdanie i w trzy sekundy wie, czy to szablon, czy konkret. Od marca 2025 buduję narzędzie właśnie pod ten moment. Od 1 października 2026 Bizpull jest płatny. Okres próbny dla użytkownika trwa 14 dni i nie trzeba podawać karty.
Zaczyna się od podania na stronie bizpull.ai adresu swojej firmowej strony WWW. Z niej system bierze to, czym firma się zajmuje i czym może się wyróżniać. Potem dobiera inne firmy i przygotowuje pierwszą wiadomość – nie jedną na wszystkich, tylko osobną, odnoszącą się do działalności konkretnego odbiorcy.
Wiadomość wychodzi z własnej domeny użytkownika, pod jego nazwiskiem. Odbiorca nie dostaje listu „od platformy”. Dostaje list od konkretnej osoby z konkretnej firmy. Sama rozmowa zostaje przy człowieku. AI pomaga wejść w drzwi. Nie prowadzi za Ciebie całego biznesu i nie udaje, że zna Twój ton lepiej niż Ty.
Dla mnie to jest proste przeniesienie lekcji z ubezpieczeń i z biur. Przygotowanie pierwszego kontaktu da się wesprzeć. Decyzja, jak rozmawiać dalej, kiedy ktoś odpowie, należy do właściciela firmy. I dobrze, że tak jest. Bo sprzedaż B2B i tak kończy się rozmową dwóch ludzi, nie ładnym akapitem wygenerowanym w tle.
Jedno zastrzeżenie, żeby było uczciwie
Dopasowanie firmy do oferty nie znaczy, że ktoś chce kupić. Znaczy tylko, że jest sens sprawdzić kontakt. Reszta to rozmowa, timing, budżet, zaufanie – rzeczy, których żaden system nie „domknie” za Ciebie jednym kliknięciem.
Druga rzecz: jeśli strona WWW firmy jest uboga albo niejasna, analiza też będzie słabsza. Bizpull zaczyna od tego, co firma sama o sobie pokazuje. Im mniej tego widać, tym mniej da się sensownie powiedzieć w pierwszej wiadomości. Wolę powiedzieć o tym ograniczeniu wprost, zanim ktoś oczekuje cudu z pustej wizytówki.
Nie sprzedaję więc magii. Opowiadam o narzędziu, które robi tę część pracy, którą kiedyś robiłem ręcznie przed rozmową: spojrzeć, z kim mam do czynienia, i zacząć od czegoś konkretnego.
Dziś rozmowa i relacja nadal są po stronie człowieka. AI pomaga wejść w drzwi i przygotować pierwszy kontakt. Ale jak sądzę, w przyszłości to się zmieni. Relacja z człowiekiem, a zatem i gospodarka wymiany dóbr, będzie coraz bardziej zautomatyzowana i zracjonalizowana dzięki AI. Ludzie nie znikną z biznesu. Zmieni się to, że powtarzalna część kontaktu przestanie zjadać czas, który dziś idzie na szablony i zgadywanie. Bizpull jest dla mnie krokiem w tę stronę: najpierw sensowny pierwszy kontakt, potem rozmowa, kiedy naprawdę jest o czym rozmawiać.
Zobacz jak Bizpull widzi Twoją firmę
Jeśli prowadzisz firmę B2B i pierwszy kontakt nadal wygląda u Ciebie jak recytacja oferty, warto to sprawdzić na własnym przykładzie. Wpisz adres swojej strony i zobacz, jak AI widzi Twoją firmę oraz jak wygląda przygotowanie pierwszej wiadomości:
Próba: 14 dni, bez karty.





















